Pomiń zawartość →

Abrakadabra: witryna

To zaczęło się już jakieś dwa tygodnie temu. Co i rusz jakaś życzliwa osoba wysyłała mi zdjęcia witryn z całego świata na jeden temat. Tak. Ten temat. Święta.

Nic dziwnego – w końcu uznaje się, że właśnie świąteczne okna witrynowe są tymi najważniejszymi, najbardziej doinwestowanymi i „najbogatszymi”. To teraz w handlu jest okres, by nadrobić zaległości i osiągnąć zamierzone wyniki sprzedażowe. Ludzie chętniej wydają kasę, a witryny mają sprawić, by wydali jej jeszcze więcej. I pewnie ugnę się i przygotuję jakiś świąteczny post. O szopkach, śniegu, gwiazdkach, mikołajach, błysku, brokacie i innych. Tylko jeszcze nie teraz.

Póki co przyjrzyjmy się jeszcze raz witrynom artystycznym nie przez pryzmat szronu czy choinek. Okazja jest niesamowita – otóż w paryskim Grand Palais, a dokładnie w Galerii Południowo-Wschodniej można (za darmo) obejrzeć wystawę poświęconą kreatorce witryn w Hermes – Leïli Menchari.

Leïla była odpowiedzialna za ponad sto trzydzieści różnych kreacji okien wystawowych. Jej ekspozycje są znane z ogromnej wyobraźni, niezwykłości, niesamowitej bajkowości. To ona „wyczarowała” na witrynach aluminiowe konie, podmorskie groty, marmurowe fontanny, przyozdobione muszlami urny i torsy, sceny jak z marokańskiego targu czy wielką drewnianą stopę. Tworzyła osobne surrealistyczne światy – jak z obrazów Salvadara Dali. I jeśli myślicie, że to fantazja, jakaś mrzonka, która nie ma nic wspólnego z handlem –  możecie mieć racje.

W końcu wystawy sklepowe nie muszą być rozumiane tylko jako świetne miejsce sprzedażowe, ale również jako miejsce magii. Tu ma być opowiedziana historia (przy pomocy rekwizytów, produktów), czy przedstawiona taka scena, by przyciągnąć uwagę obserwatora. Tu trzeba sprawić, by odbiorca zanurzył się w bajkę, w jakieś wyśnione, idealne miejsce. I jednocześnie uwierzył, że ta marka, te produkty zmienią jego życie w coś innego.

Ciekawostką jest fakt, że w przypadku prac Leïli wiele pokazywanych produktów tak naprawdę nie było na sprzedaż, czasem powstawały specjalnie tylko i wyłącznie na potrzeby „spektaklu”, który „Królowa Zaklęć” (taki otrzymała przydomek i tak nazywa się nowowydana książka o twórczyni witryn Hermes) reżyserowała. Sama Menchari przyznała, że w jej zamyśle produkty mają „odgrywać rolę w spektaklu”. I choć to „mały teatr”, to „każda rola powinna być dobrze odegrana”.

Pomyślcie o tym, kiedy popatrzycie na kolejną witrynę w centrum handlowym – nieważne czy będą to dwa przypadkowo stojące i nieoświetlone manekiny, czy wypasiona świąteczna aranżacja z prezentami, bożonarodzeniowym wieńcem i migającymi światełkami. Ktoś dla Was to zrobił. Doceńcie (szczególnie te dobre) aranżacje i ludzi, którzy przy nich pracowali. Bo za każdą witryną czai się jakaś historia, a czasem nawet i magia.

 

P.S. Więcej o wystawie znajdziecie na oficjalnej stronie Hermes – tu.

Opublikowano w BLOG

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *