Pomiń zawartość →

BĘDĄC MŁODYM VM

Dziś się do czegoś przyznam. Nie urodziłem się taki zdolny, nie od razu zostałem vm’em i na początku (i nie tylko) swojej kariery popełniłem mnóstwo błędów. No, bo przecież visual merchandiser robi tylko piękny sklep, dekoruje i niczym się nie przejmuje.Prawda?
Najrzewniej wspominam manekina z gałęziami zamiast dłoni – potrzebowałem czegoś zielonego i naturalnego, bo prezentowałem lnianą tunikę. Jakie było moje zdziwienie, gdy mnie skrytykowano – że nie pasuje, że badyle i gdzie mam mózg. Było mi bardzo przykro, ale wytłumaczyłem sobie to szybko: nikt nie rozumie nas, artystów – dekoratorów.
Takich opowieści w moim port folio znajduje się wiele hańb: spódnica jako poncho, broszka z paska, pasek z krawata, szalik z dżinsów. No, co zrobić, skoro na manekinie świetnie wyglądałaby opaska we wzorki?  Akurat mam tu taka koszulę, to przewiąże jej włosy, zrobię śliczny supełek, no pięknie – to dopiero czad, styliza jak się patrzy. Potem trzeba tłumaczyć zawiedzionym klientkom, że nie ma takiego asortymentu, za to polecam koszulę i one w sumie też mogą ją nosić we włosach. Nie? Trudno, nie każdy ma takie wyczucie stylu jak ja.
A teraz mogę zaaranżować stół. Wiem, wiem – kolorystyka witryn, napisali mi to w instrukcji. To proste. Żółty, szary i akcent bieli. Mam szary szalik, tak go zroluje, albo nie zroluje kilka – zrobię taką piękną wielką szalikową różę (wystarczy kilka szpilek, tu i tu). Dobra, to focus point już mam, żółte… – mogą być te t-shirty z grafiką przedstawiającą słońce, ooo, no zdolny jestem. A białe dołożę koszule. Jej, zostało mi dużo miejsca. To nic położę koszule na płasko. Znowu im się nie podoba? Klientki się skarżą? Pani się ukłuła?  Mogła nie grzebać w mojej róży – wszystko zepsute. Nie pasuje do siebie szalik i t-shirt? Pasuje kolorystycznie, co za upierdliwcy. Więcej rzeczy na stole? Ile procent przychodu ma generować? No tego nie było w instrukcji. Zazdroszczą mi zdolności manualnych i tyle.
Początki były ciężkie, ale nie zraziłem się, przyjąłem do wiadomości, że mam pomagać klientowi, a nie przeszkadzać mu w zakupach. Uczyłem się, pracowałem ciężko, sam zostałem regionalnym vm, potem koordynatorem i tak dalej. I teraz mnie biednemu przyszło samemu tłumaczyć, o co chodzi w tym zawodzie. Historia lubi zataczać się – kołami.
Kiedyś moja dekoratorka postanowiła zrobić manekina z pieńków i foli. Oszalałem widząc grubego ludka z drewnianymi nogami (ale kto jest bez winy, niech pierwszy…). Inna postanowiła – bez konsultacji ze mną – powiesić na witrynach gałęzie, „bo jesteśmy ekologiczną marką”. Poza tym sam tłumaczyłem, że okno wystawowe jest jak scenografia teatralna.
Szkolenia, tłumaczenia, dystans pozwalają na uniknięcie błędów młodości. Podobno. Gdy patrzę na niezmieniające się stylizacje pewnych brandów – manekiny ubrane tak, jak nikt nigdy się nie ubierze (np. prawa połówka w jednej koszuli, druga w innej, z tyłu związane w supełek), odzież powieszona pięknie, ale niedająca się zdjąć z wieszaka, składania tak misterne, że każdy boi się je zniszczyć i nikt ich nie dotyka – to myślę, że tam vm jest (niestety) wiecznie młody. Ja mogę dzielnie i z uśmiechem ogłosić, że pora na wiek średni! Cudownie jest zrozumieć, że artysta nie musi chadzać w deszczu w długim białym szalu i recytować wierszy, a vm nie jest dekoratorem. Jest zdecydowanie kimś znacznie dojrzalszym.

Opublikowano w BLOG

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *