Pomiń zawartość →

Otwarte na czas remontu

Podobno potrzeba jest matką wynalazku. Czasem jednak owe ulepszenia powstałe naprędce nie są tak idealne, jakbyśmy sobie tego życzyli. Sam widziałem manekiny zrobione z kawałków drewna i foliowych reklamówek (o tym m.in. pisałem tu), czy informacje o przecenie nabazgrane niewprawną ręką i na szybko przyklejone „przeźroczystą”  taśmą do szyb witryny. Nie wyglądało to ani dobrze, ani nie było sprzedażowe lub przemyślane.

Jednak czasem kłody rzucane nam przez życie, zmuszają nas do podjęcia ryzyka i niekiedy rzeczywiście wynajdujemy sensowne rozwiązania. Weźmy taką Zarę. Remontuje się jeden z ważniejszych sklepów tej marki w Londynie, w centrum handlowym Westfield. I co teraz? Zrezygnować z obrotów, stracić na pół roku klientów?

Właściciele marki postanowili otworzyć mały (jakieś kilka procent powierzchni „normalnego” sklepu) pop-up, czyli taki czasowy butik. I zrobić test – sprawdzić jak będzie działać model, który według nich może być przyszłością handlu. Miejsce jest przede wszystkim dedykowane osobom korzystającym z usługi „click and collect” (zamów on-line, odbierz w sklepie), by mogli po drodze wpaść po swoje zakupy. I jednocześnie trochę odwrotnością tego procesu – mamy przyjść do sklepu, zmierzyć ubrania, zamówić w internecie, przy pomocy urządzeń dostępnych w salonie, a odebrać paczkę w domu lub w sklepie (jeśli zrobimy to przed 14:00, to towar będzie na nas czekać już wieczorem tego samego dnia).

Dodatkowo sklep jest „komórko-przyjazny” – możemy płacić przy użyciu telefonu czy odpowiednich aplikacji, albo robić do woli chelfie’s (czyli selfie w przymierzalni 🙂 ). Zresztą lustra są wyposażone w technologie umożliwiające rozpoznanie, jaką odzież mierzymy i mogą „podpowiedzieć” nam, co jeszcze powinniśmy przymierzyć. Pracownicy również są wyposażeni w mobilne urządzenia, pełniące chociażby funkcję terminali płatniczych, można też skorzystać z paneli typu i-pod, służących m.in. jako kasy samoobsługowe. No i oczywiście cały pop-up jest wymyślony tak, by zużywał jak najmniej energii, by był jak najbardziej zrównoważony ekologicznie.

I oto widzimy jak wszystkie najważniejsze trendy i zapowiedzi przyszłości urzeczywistniają się. Jest tu i omnichannel (i to na najwyższym poziomie – klient bezproblemowo przechodzi między handlem on-line i „w realu”, a oba kanały sprzedaży wspierają się, a nie konkurują ze sobą), i inteligentne lustra nastawione na osobistą, unikalną, wyjątkową stylizację i eko-myślenie i w końcu nowe technologie będące nie tyle udziwnieniem czy specjalną atrakcją, co odbiciem rzeczywistości, w której żyją klienci. No bo każdy z nas ma komórkę i wszystko z nią/przez nią robimy (nie tylko rozmawiamy, czy kupujemy, ale i zamawiamy jedzenie, sprawdzamy recenzje czy stan powietrza, albo szukamy informacji o tym jak się coś wymawia, czytamy książki, słuchamy muzyki, itd., itd.).

I teraz czas na nas. Mamy problem – zakaz handlu w niedzielę. I mamy wynalazek – sklepy jako showroomy. Kilka firm sprawdza, czy takie rozwiązanie: chodzenie do sklepu w niedzielę, by tylko przymierzyć rzeczy, pogadać z obsługą, a zamówić w internecie, jest zgodne z nowymi rozporządzeniami. I przyznam się, że bardzo bym chciał przekonać się, jak taka metoda zakupów sprawdzi się w Polsce. Czy i my jesteśmy gotowi na przyszłość? Czy wolimy zostać w erze nierówno przyklejonego do witryny, na jakiejś przypadkowej kartce w kratkę, brzydko napisanego hasła „zamknięte”?

Opublikowano w BLOG BLOG VM TRENDY VM

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *