Pomiń zawartość →

Przez różowe okulary

Przygoda. To jedno z tych słów, którymi opisujemy współczesny VM. Klient ma coś przeżyć, bo zakupy to coś więcej niż zwykła transakcja kupna-sprzedaży.

Przygoda może oznaczać wiele rzeczy – ekscytację produktem, designem, sztuką. Poszukiwanie nowych dróg dotarcia do klientów szczególnie widać w salonach optycznych. Za przykład mogą służyć sklepy Gentle Monster w Azji wyglądające jak galerie sztuki nowoczesnej.

Również w Europie można znaleźć ciekawe butiki z okularami. Wystarczy np. pojechać do sklepu YUN w Berlinie. Sporą jego część zajmuje dziwna maszyna – połączenie komputera, małej linii produkcyjnej i minizjeżdżalni.

  

To mikro laboratorium robi duże wrażenie, szczególnie w porównaniu z designem salonu jako takiego – minimalistycznym, nienowoczesnym, z niewyszukanym VM’em opartym na produkcie.

   

Zakupy są przyjemnością – wystarczy wybrać oprawki, zbadać ekspresowo wzrok (lub pokazać receptę od okulisty) i po 20 minutach nowe okulary są gotowe. I jak się pewnie domyślacie – są one przygotowywane w „magiczny”, zautomatyzowany sposób.

Zamiast nudnego wybierania okularów – zaoferowano zabawę. I wierzcie mi – aż chce się w nią zagrać. Ja prawie bez zastanowienia kupiłem okulary. Było mi wprawdzie przykro, gdy okazało się, że niestety moich bardzo dziwnych szkieł nie ma „na stanie” (mam dość skomplikowaną wadę wzroku), jednak nie zrezygnowałem i zamówiłem przesyłkę do domu. Dziś przyszła. I choć od wizyty w sklepie minął ponad tydzień, moja ekscytacja nie mija. No muszę się pochwalić.

 

I właśnie tak będą wyglądały sklepy przyszłości. Nie, nie muszą mieć bajerów, komputerów, laboratoriów. To nie o to chodzi. W nowym podejściu do VM’u i handlu chodzi o ekscytację, emocje, przeżycia. I choć to ogromne wyzwanie – tylko je podejmując, sklepy stacjonarne mają szansę przetrwać w poponowoczesnym świecie.

Opublikowano w BLOG

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *