Pomiń zawartość →

Styl i VM

Każdy VM był kiedyś młodym VM’em. Pisałem już o kilku moich błędach, potknięciach i niedopatrzeniach. Dziś zacznę swoją opowieść od podzielenia się z Wami jeszcze jedną historyjką z przeszłości.

Jako dekorator sklepowy odpowiadałem za wprowadzenie instrukcji w życie. Co dwa tygodnie zmieniałem zestawy na manekinach zgodnie z przesłanymi z centrali firmy zdjęciami i listą produktów, które wykorzystano w stylizacjach. Tak, to może wydawać się proste i nudne. Jednak zawsze jest miejsce na odrobinę kreatywności. Gdy którejś bluzki czy spodni nie było w moim sklepie, a znajdowała się w instrukcji, mogłem ją wymienić na inną – w tej samej kolorystyce. No i pewnego listopada tak dokładnie się zdarzyło – nie miałem dostępnego żadnego męskiego białego longsleev’a (t-shirtu z długim rękawem), a według zaleceń powinno coś białego wystawać spod swetra i kamizelki puchowej. W rzeczywistości jedyną dostępną białą rzeczą z długim rękawem była koszula.

Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy otrzymałem ochrzan, gdy zadowolony z siebie wysłałem zdjęcia wystylizowanych manekinów do mojego przełożonego? Okazało się, że tematem przedstawianym w oknach wystawowych miał być „wyjazd na narty” i że brak mi podstawowej wiedzy o tym, jak się ubierają ludzie. I czy nie zauważyłem, że manekin w koszuli nie pasuje do pozostałych – wszystkich w t-shirtach, bluzach, puchowych kurtkach i płaszczach?

Równie zabawna historia wydarzyła się mojej znajomej Oldze. Po kilku latach pracy w butikach z modą damską zmieniła firmę i zaczęła swoją przygodę jako główna VM’ka w sportowym, młodzieżowym brandzie. Jej pierwsza wizytacja w Płocku stała się legendarna. Przez pół godziny tłumaczyła załodze, że manekiny stylizujemy jak ludzi, że nie udziwniamy stylizacji za bardzo, że warto zastanowić się, czy nasz klient, by tak to nosił i tak dalej. Jej pogawędka wynikła ze stylizacji, które ją oburzyły. Otóż sprzedawcy założyli manekinom nerki (saszetki, saszunie, nerkówki, jakkolwiek to nazywacie) przez ramię – a nie po bożemu na biodrach. Tak, tak, gdy tylko Olga wyszła ze sklepu natknęła się na grupę młodych mężczyzn ubranych w dresy i dumnie prezentujących saszetki założone jakby były plecakami czy torebkami, ale noszonymi z przodu ciała, na wysokości klatki piersiowej.

Gdy stylizujemy manekiny, gdy „ubieramy” fronty, gdy setujemy produkty na stole, pokazujemy zestawy Klientom. Tak, by mogli zobaczyć i skopiować dane rozwiązanie (najczęściej robią tak mężczyźni), podpatrzyli co się z czym i jak nosi. Dlatego tak ważna jest wiedza dotycząca stylizacji. Myślicie, że to oczywiste? Przejdźcie się po najbliższej ulicy handlowej w Waszym mieście, odwiedźcie centrum handlowe. Jeśli zrobicie to jeszcze w tym tygodniu, może przykuje Wasz wzrok (mój „zaniewidział”) manekin ubrany w ciemny garnitur, granatowy klasyczny długi płaszcz przyozdobiony zarzuconą na ramiona czerwoną, sportową, puchową kurtką. Bądź stylizacja damska składająca się tylko z dwóch elementów: długiego czarnego rozdekoltowanego płaszcza za kilka tysięcy złotych (na gołe ciało) i naszyjnika z krzyżykiem na wysokości piersi (zapewniam, że większość klientek tej sieciowej drogiej marki to ani satanistki ani fetyszystki).

Idźcie, patrzcie, podglądajcie. Kopiujcie jednak tylko dobrych VM’ów, chwalcie tylko ładne i poprawne witryny, czerpcie inspiracje tylko z przemyślanych rozwiązań. I pamiętajcie – jeśli jedziecie na narty, nie zakładajcie na stok białej koszuli.

Opublikowano w BLOG

2 komentarze

  1. True 🙂 Ache te wspomnienia! Pozdrawiam Olga

    • Wojciech Skulski Wojciech Skulski

      LOVE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *