Pomiń zawartość →

To (nie takie) proste

Kiedy moi nowi znajomi, kupili książkę o VM’ie (są anglojęzyczni, także mają z czego wybierać) i mi ją pokazali, by się pochwalić, jak zdobywają wiedzę i poszerzają horyzonty, towarzysząca nam w spotkaniu osoba zażartowała:

– Chcą Cię wygryźć.

– To nie takie proste – zareagowałem z przekąsem.

I teraz, zamiast skupić się na kolejnej części opowieści o tym, jak zaprojektować  witrynę, zastanawiam się, na ile moja spontaniczna riposta była prawdziwa. Była? No właśnie. Bo czy VM’u można się nauczyć?

Odpowiedź jest bardzo krótka: da się.

Visual merchandising jako taki to zbiór większych i mniejszych zasad. Większe – są łatwe i co rusz je tutaj opisuję. Na przykład, że dobrze zaprojektowana witryna to taka, która ma jasny komunikat, jest wyrazista, przemyślana kompozycyjnie, kolorystycznie, symbolicznie (porównaj). Wystawiennictwo to również reguły dotyczące szczegółów (o nich piszę rzadziej, by nie zanudzić Was na amen). Chociażby takich związanych z grupami manekinów: lalki ubrane w spódnice umieszczamy przed tymi, które ubraliśmy w spodnie, a te w długich płaszczach nie mogą być przed manekinami wystylizowanymi w krótkie kurteczki. I tym podobnie.

Także krok po kroku VM’u można się nauczyć. Przechodząc od ogółów do szczegółów. Od tego, że wybieramy jeden temat do pokazania w oknie wystawowym, przez to, że lepiej pokazać trzy manekiny niż jednego, po właśnie przywołaną wiedzę dotyczącą umiejscowienia konkretnych elementów garderoby na lalkach. I tak dalej. Z każdym elementem wystawiennictwa jest podobnie. Istnieją pewne zasady i trzeba je poznać.

Skoro tak jest, to czemu z takim przekonaniem odpowiedziałem, że nie wierzę, by samo zapoznanie się z treścią podręcznika przemieniało jego czytelnika w specjalistę VM? Nie, nie dlatego, że wątpię w talenty znajomych. Wprost przeciwnie wiem, że mogą zostać wspaniałymi projektantami wystaw. I nie, nie tylko dlatego, że teorię trzeba połączyć z praktyką i wiedza z książki może łatwo przegrać z doświadczeniem wynikającym z faktycznego zaaranżowania witryny (o tym też ostatnio pisałem).

Po prostu uważam, że dobry VM ma oprócz wiedzy i doświadczenia jeszcze pewne cechy. Ciekawość, otwartość, umiejętność wyciągania wniosków. I cechy te niekoniecznie nam przysługują z urodzenia, z indywidualnego charakteru.  Bardziej je nabywamy. Przywołane właściwości czerpie się z ciągłej edukacji, poznawania nowych trendów, chodzenia po sklepach, zastanawiania się czemu w sklepie X witryna damska jest po lewej stronie, albo dostrzegania, że właśnie minęliśmy dziesiąte okno wystawowe ozdobione kwiatami.

Wystawiennictwa można się nauczyć. Spokojnie. Tylko trzeba dodatkowo umieć włożyć w pracę dużo serca, dziecięcej dociekliwości, trochę artystycznego zamiłowania i odrobinę cierpliwości. Jeśli to potraficie i chcecie zostać VM’ami – róbcie to, na rynku znajdzie się i dla Was miejsce. To takie proste.

Opublikowano w BLOG

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *