Pomiń zawartość →

Powrót do przyszłości

O nie… Nie wierzę. Znowu to ktoś zrobił. Znowu ważny gracz na rynku retail zrobił ogromny krok w stronę przyszłości. To, co powtarzam (mam takie wrażenie) prawie w każdym wpisie – „doświadczenie zakupowe” okazuje się najważniejszym kierunkowskazem w designie nowych sklepów.

Nie dalej jak kilka dni temu Nordstrom (dla niewtajemniczonych: to bardzo duża amerykańska sieć luksusowych domów handlowych, posiadająca ponad 340 sklepów i 116 –letnią tradycję) ogłosił, że przygotowuje się do wprowadzenia nowej linii sklepów – Nordstrom Local. Będą one zdecydowanie mniejsze (tak z czterdzieści, pięćdziesiąt razy mniejsze :)), a niespodzianką dla klienta będzie to, że sklep nie będzie miał żadnych zapasów. Tylko to, co na wieszakach. Nie ma Twojego rozmiaru? Dostarczymy go jeszcze tego samego dnia lub jutro, albo pomożemy Ci go zamówić ze strony internetowej.

Są oczywiście jeszcze inne atrakcje: oprócz ośmiu przymierzalni, nowe salony będą wypełnione osobistymi stylistkami, które dobiorą i skomponują naszą garderobę, jako ekspertki – to one mają być najważniejszymi (poza Klientem) postaciami w sklepie. Złagodzą stres zakupowy, doradzą i pomogą znaleźć idealne rozwiązania. W Nordstrom Local zmieszczą się również „bary” z sokami i winem dla konsumentów, serwis manicure i szycia na miarę.

(a TU wynalazłem filmik o Nordstrom Local)

Coś Wam to przypomina? Jeśli czytacie bloga uważnie, to pisałem o podobnych rozwiązaniach – np. o flagowym sklepie Samsunga. Najważniejsza staje się przygoda, dostarczenie konsumentowi unikalnego przeżycia, „odczucia marki”.

W związku z tym zamienianie sklepów w rodzaj showroom’ów, gdzie klienci przymierzają rzeczy, a i tak kupują on-line, nie jest przepowiednią końca handlu w sklepach stacjonarnych, czy zagrożeniem dla VM’ów. Tylko swego rodzaju wyzwaniem. I tak naprawdę dobrą wiadomością dla dekoratorów – bo zamiast upychać górę towaru w małej przestrzeni, można z powrotem pracować nad jak najlepszym wyeksponowaniem produktu. Bez stresu związanego z brakiem miejsca. Bo przetowarowanie to jeden z najczęstszych problemów dla każdego VM’a.

Zamiast zatem upychać tony ciuchów czy innych surowców na półkach i w szafach, trzeba pomyśleć o tym, czego naprawdę pragnie konsument. I zamiast walczyć ze sklepami internetowymi, warto dostarczyć konsumentom to, czego potrzebują i szukają – możliwości rozmowy z doradcą, „pomacania” produktu, przymierzenia go. Uzupełnić off-line, on-line’m. W miejsce czystej transakcji zakupu trzeba dostarczyć jakiś ekscytacji – czy to przez atmosferę miejsca, czy jego estetykę, czy jakieś niesamowite, technologiczne efekty specjalne.

Nie wierzycie? To czemu odnoszące sukcesy platformy e-handlu z USA jak  Bonobos, Warby Parker i Rent The Runway otwierają fizyczne salony/showroomy dla kupujących, aby po umówieniu wizyty, mogli przymierzyć odzież i dodatki? Bo kontakt z „żywym” człowiekiem i możliwość dotknięcia kupowanego produktu wciąż jest (zawsze będzie?) niezwykle istotna.

Także czas wrócić do korzeni (pamiętacie tekst o Selfridgu?) – sprzedawać przez ekscytację, przygodę i dialog. Czas na vm’owy powrót do przyszłości.

Opublikowano w BLOG

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *